Neurode - Nowa Ruda wczoraj i dziś
Neurode - gestern und heute

| STRONA GŁÓWNA | WSTĘP | WIADOMOŚCI OGÓLNE O NOWEJ RUDZIE |
| NOWA RUDA WCZORAJ I DZIŚ | OKOLICE NOWEJ RUDY WCZORAJ I DZIŚ | SEDLUNG GABRESGRUND CZYLI ORKANY |
| NOWA RUDA NA STARYCH FOTOGRAFIACH I WIDOKÓWKACH | LINKI |

NOWA RUDA?


       - Oj kochanie, drzewo! Chyba nie potrzebnie cię ściąłem, takieś było piękne i tak dumnie wznosiłoś, hen aż do nieba swoją rozłożystą koronę, a teraz leżysz powalone i pocięte na kawałki. A na dodatek nie mam cię, komu sprzedać, bo wkoło bieda aż piszczy i ludzie nie mają, czym płacić. A jeśli cię nie sprzedam, to i mnie pan za robotę nie zapłaci. Ale cóż mi biednemu drwalowi pozostało jak tylko robić to, co robił mój ojciec i mój dziad, a więc ścinać i rąbać drwa! Może się znajdzie jednak jakiś kupiec. Przecież nie mogę bezczynnie przyglądać panoszącej się w domu biedzie, wygłodniałym i wychudłym dzieciom i podupadającej z każdym dniem bardziej na zdrowiu żonie.
       - Oj, żeby tak Duch Gór drewna potrzebował! Słyszałem, że jest hojny i szczodry dla ubogich, pracowitych i uczciwych, a taki przecież jestem. Na pewno by mi dobrze zapłacił.
       Tymi słowy głośno przemawiał drwal Rudi, niby to do siebie, niby do ściętego drzewa, jakby je przepraszając i usprawiedliwiając swój postępek Wreszcie spostrzegł, że sam do siebie i to głośno mówi. Usiadł, więc na pniaku po ściętym drzewie i zadumał się nad swoim i rodziny nieszczęsnym losem. Nie widział końca biedy jako, że przednówek się zbliżał. A i poprzedni rok był wyjśtkowo zły. Nie pamiętali takiego nawet najstarsi ludzie. Nie wszystkie zboża zdążyły dojrzeć, bo zima nadeszła zbyt szybko, a na dodatek plaga myszy zniszczyła zebrane wcześniej plony. Bieda panoszyła się, więc okrutna i wielu ludzi już pomarło z głodu i chorób. Z zadumy wyrwało go chrząknięcie. Podniósł oczy i ze zdziwieniem ujrzał przed sobą olbrzyma z długą rudą brodą, rozwichrzoną czupryną i potężnym kosturem w ręku. Nieznajomy odziany był dostatnio i na zbója raczej nie wyglądał, ale mimo to Rudi przestraszył się bardzo.
       Przybysz widząc strach w jego oczach uśmiechnął się i przyjaźnie go przywitał. Przysiadł na kawałku powalonego drzewa i zagaił rozmowę.
       - Powiadasz, że nie masz, komu drzewa sprzedać, zostaniesz bez roboty i bez pieniędzy?
       - No tak, na razie roboty miał nie będę, bo chociaż w pańskim lesie drzew bez liku to ostatnio nikt drewna nie kupuje.
       - Sprzedaj, więc to drewno mnie!
       - Pewnie, że sprzedam z ochotą!... bo wtedy i pan mi za robotę zapłaci.
       - Dam ci za drewno parę talarów abyś mógł się przed panem wykazać. Obserwowałem cię nie pierwszy raz z ukrycia i widzę, że jesteś pracowity i uczciwy. Zresztą wystarczy spojrzeć na zrąb, aby ciebie i twoją pracę należycie ocenić. Dlatego zapłacę ci sowicie, ale inaczej niż myślisz i niż tego się spodziewasz A ty, w co nie wątpię, opowiesz o tym i innym, czego ci nie zabraniam, ale jeszcze do tego namawiam.
       - Sięgnij, więc ręką pod pniak, na którym siedzisz. Jeszcze głębiej i teraz wyjmij to na co natrafiła twoja pracowita ręka.
       Rudi wyjął ciemny, prawie czarny kamień.
       - Teraz rozbij go i przyjrzyj mu się uważnie!
       Drwal wprawnym ruchem obucha topora rozłupał kamień na części i ujrzał, że w środku jest on lśniąco czarny
       - To ma być zapłata?!
       - Zresztą takie same kamienie znajdziesz pod ziemią i to nie głęboko na swoim poletku pod lasem, na którym rósł len. Znajdą je też sąsiedzi na swoich zagonach. Kiedy ten kamień połączysz z ogniem, to szybciej niż drewnem ogrzejesz izbę i ugotujesz strawę, a potomkowie twoich synów i twoich współbraci nauczą się wykorzystywać go jeszcze na wiele innych sposobów. A nie zabraknie go wam bardzo długo. Wybierzecie jedną warstwę pod nią ukazywać będą się następne. Nawet te kamienie, które początkowo nie będą przydatne, bo palić się nie będą i odrzucać je będziecie też, później okażą się użyteczne. Korzystajcie, więc z tego daru rozumnie i rozważnie, nie bądźcie nader chciwi i pazerni.
       - Pniak, pod którym znalazłeś kamień na pamiątkę dzisiejszego spotkania wykarczuj, oczyąć i zawieą nad bramą swojego obejścia. No! A teraz skoro dobiliśmy już targu, zapraszam cię do karczmy na szklanicę przedniego piwa. Drwal trochę speszył się, bo przecież to on, tak hojnie obdarowany winien zaprosić na poczęstunek nieznajomego, a tymczasem stało się inaczej. Chociaż może to i dobrze - myślał, bo zostanie trochę więcej grosza dla oczekującej go w domu rodziny. Kiedy drwal z nieznajomym weszli do karczmy oczy nielicznych gości - bo wiadomo, jak bieda to wszędzie! - zwróciły się na nich. Szczególnie, że jak żyją nie widzieli tak potężnego chłopa. Oj musi być z niego siłacz nie lada! - myśleli. Z miejsca poczuli do niego wielki respekt. Nie śmieli nawet zapytać Rudiego skąd u niego taka znajomość. Za chwilę wszyscy uradowali się wielce, bo nieznajomy kazał postawić przed każdym z nich, po kwarcie piwa. Zajęci piwem nie spostrzegli nawet, kiedy fundator opuścił karczmę tak, że nawet Rudi nie zdążył mu podziękować. Drwal przypomniał sobie szybko, że przecież w domu czekają na niego głodne dzieci i żona, więc czem prędzej poszedł do pana, aby mu przekazać pieniądze za drewno. Otrzymawszy swoją zapłatę kupił jadła i udał się do domu. Kiedy kasza, dzisiaj ze skwarkami zjawiła się na stole, nawet przyszłość wydawała się mniej czarna.
       Dopiero po kilku dniach drwal zdecydował się opowiedzieć o dziwnym spotkaniu i darze.
       Zaczęto, więc najpierw na własnych poletkach wykopywać czarne kamienie, które nazwano nową rudą. Jako że już znacznie wcześniej w tych okolicach wydobywano rudę żelaza.
       Ludzie domyślili się, że to sam Liczyrzepa doceniwszy ich biedne, ale uczciwe życie podarował im ten skarb. Z czasem górnictwo węgla kamiennego stało się wiodącym działem przemysłu, a miasto, które wyrosło wokół kopalnianych szybów nazwano Nową Rudą. W herbie tego górniczego miasta widnieje pniak, który Rudi, jako pierwszy gwarek węglowy na Dolnym Śląsku zawiesił nad bramą swojego obejścia.

Romana i Leszek Majewscy

Legendy i opowieści Ziemi Kłodzkiej